Edusens

Szukasz najlepszych streszczeń, wnikliwych opracowań i oryginalnych interpretacji lektur? Trafiłeś na właściwą stronę. Znajdziesz tu mnóstwo wyczerpujących informacji, które przydadzą Ci się w szkole. Zostały profesjonalnie przygotowane. Z łatwością je zapamiętasz. Edusenowne materiały dostępne są w wersji do czytania (pliki PDF) i do słuchania (pliki MP3). Możesz je odsłuchać lub przeczytać na przerwie, w drodze do szkoły, w trakcie innych, ciekawszych zajęć. W ciągu kilku minut zdobędziesz potrzebną wiedzę, a potem dobrze napiszesz klasówkę, zdasz egzamin, maturę.

Korzystaj z wyjaśnień zagadnień gramatycznych i językowych, które umieściliśmy w części język i gramatyka. Po odsłuchaniu lub przeczytaniu edusensownych materiałów błyskawicznie odróżnisz części mowy, części zdania, rodzaje wypowiedzeń, funkcje tekstów i środki stylistyczne, które zostały w nich użyte. Codziennie dodajemy nowe materiały. Zaglądaj do nas często!


Nowości

Czym się różni samotność palca od samotności kołka w płocie


 Leonardo da Vinci, Studium ręki

"Sam jak palec" - mówimy o kimś, kto jest bardzo samotny, nie może liczyć na wsparcie rodziny czy przyjaciół, bo ich po prostu nie ma. Fraza wydaje się paradoksalna, bo przecież palców na ogół mamy po pięć na każdej kończynie i w tym kontekście trudno mówić o samotności, a jeśli już to "w tłumie". Powstanie tego związku frazeologicznego staje się jasne, jeśli sprawdzimy etymologię słowa "palec". Otóż w okresie staropolskim nazywano tak tylko kciuk, który jest oddalony od pozostałych czterech palców. Te ostatnie nazywano "parstami" lub "pirstami",  o czym współcześnie świadczą słowa "pierścień" lub "naparstek".

Samotność kołka w płocie uwieczniona frazeologicznie w związku "sam jak kołek w płocie" odwołuje się do innego spostrzeżenia. Płot zbudowany jest z wielu bardzo podobnych do siebie drągów. Wszystkie powinny zachować pozycje, w których umieścił je budowniczy. Zaden kołek nie powinien się przesunąć w kierunku innego, bo grozi to zawaleniem się ogrodzenia. Ktoś, kto jest sam jak kołek w płocie, nie próbuje nawiązać relacji z innymi. W towarzystwie nie rozmawia, nie uśmiecha się, stoi, gdzie go postawiono, sam.

Pijany jak świnia


     Zamek Świny

Powszechnie uważa się, że powyższe porównanie, utrwalone w języku polskim jako frazeologizm, ma swoje źródło w codziennej obserwacji. Człowiek oszołomiony alkoholem miewa problemy z utrzymaniem równowagi, co skutkuje potknięciami, upadkami i w konsekwencji niechlujnym wyglądem. Bywa, że zmorzony wysiłkiem amator wysokoprocentowych trunków, układa się do snu w miejscach zgoła nieodpowiednich, wywołując u obserwatorów zażenowanie, niechęć, a niekiedy wręcz obrzydzenie. Czasami miejsce, w którym alkohol jest spożywny zamienia się w coś, co przypomina bardziej chlew niż mieszkanie. Skojarzenie pijaka ze świnią narzuca się wówczas samo.

Okazuje się jednak, że wśród etymologów nie brakuje osób, które porównanie "pijany jak świnia" wywodzą z pewnej śląskiej legendy.

Bardzo dawno temu, na początku VIII wieku na Śląsku miał żyć dzielny giermek Biwoj służący swym męstwem i siłą księżniczce Libuszy. Podczas jednego z polowań, które odbywało się na zboczach Sudetów, księżniczka znalazła się w niebezpieczeństwie. Wypłoszony przez nagonkę olbrzymi dzik, rozjuszony hałasem ruszył wprost na damę. Przerażeni myśliwi skamieniali ze strachu i tylko Biwoj zachował zimną krew i pospieszył z oszczepem na zwierza. Trafił dzika i ugodził go dotkliwie. Niestety drzewiec skruszył mu się w ręku. Mężny Biwój zsiadł wówczas z konia, dopadł zwierzę i dobił je gołymi rękoma. Uradowana Libusza nagrodziła giermka przyznając mu okoliczne ziemie, pas rycerski i herb, w którym, na pamiątkę wydarzenia, widniała dzika świnia. 

Dwa wieki później potomkowie Biwoja na swej ziemi wybudowali zamek Świny, który stał się siedzibą rodu. Mężczyźni legitymujący się herbem Swinka słynęli z odwagi, siły, zdrowia i upodobania do mocnych trunków. Do legendy przeszedł turniej pijacki, który urządził na zamku Jerzy Wilhelm Świnka.

Pewnego dnia gościł on pewnego możnego i skłonnego do przechwałek szlachcica. Mężczyźni ucztowali już ponad cztery godziny nie wylewając za kołnierz, gdy podchmielony gość zaczął przechwalać się, ileż to on może wypić. Gospodarz zaproponował więc pijackie zawody ze stawką 1000 dukatów i karetą zaprzęgniętą w sześć koni. Kiedy przyjezdny szlachcic wychylił 20 butelek starego węgrzyna, był pewien, że odniesie zwycięstwo. Nie docenił jednak Świnki. Jerzy kazał przynieść wiadro wina reńskiego, po czym wypił je do dna i pewnym krokiem odprowadził swego zataczającego się gościa do drzwi. Ten bowiem wiedziony resztką instynktu samozachowaczgo postanowił, mimo nalegań gospodarza, zrezygnować z drugiej turniejowej kolejki. 

Pierwotnie więc "być pijanym jak Świnka", znaczyło dobrze znosić duże ilości alkoholu. Z czasem, gdy użytkownicy języka polskiego zapomnieli, skąd wzięło się to porównanie, frazeologizm nabrał przeciwnego znaczenia.

Zobacz także

Sezon na kawę

foto

Louis-Leopold Boilly, Kawosze

W "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza, nie bez przyczyny nazywanym narodową epopeją, znajdziesz opi... więcej »