Edusens

Szukasz najlepszych streszczeń, wnikliwych opracowań i oryginalnych interpretacji lektur? Trafiłeś na właściwą stronę. Znajdziesz tu mnóstwo wyczerpujących informacji, które przydadzą Ci się w szkole. Zostały profesjonalnie przygotowane. Z łatwością je zapamiętasz. Edusenowne materiały dostępne są w wersji do czytania (pliki PDF) i do słuchania (pliki MP3). Możesz je odsłuchać lub przeczytać na przerwie, w drodze do szkoły, w trakcie innych, ciekawszych zajęć. W ciągu kilku minut zdobędziesz potrzebną wiedzę, a potem dobrze napiszesz klasówkę, zdasz egzamin, maturę.

Korzystaj z wyjaśnień zagadnień gramatycznych i językowych, które umieściliśmy w części język i gramatyka. Po odsłuchaniu lub przeczytaniu edusensownych materiałów błyskawicznie odróżnisz części mowy, części zdania, rodzaje wypowiedzeń, funkcje tekstów i środki stylistyczne, które zostały w nich użyte. Codziennie dodajemy nowe materiały. Zaglądaj do nas często!


Nowości

Spokój Mickiewicza


Adam Mickiewicz

Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych XIX stulecia Adam Mickiewicz bywał częstym gościem w salonie modnej francuskiej pisarki publikującej pod nazwiskiem George Sand. Dama, związana miłosnym afektem z Fryderykiem Szopenem, chętnie zapraszała do siebie polskiego poetę, widząc w nim admiratora talentu swego ukochanego.

Wspominając po latach te wizyty, George Sand zanotowała niezwykłe wydarzenie.

Otóż, pewnego wieczora, kiedy Fryderyk Chopin dawał koncert w domu pisarki, w salonie wybuchł pożar. Goście uciekli, ogień udało się ugasić. Gdy emocje opadły zauważono, że nigdzie nie było Mickiewicza. Zaczęto go szukać i znaleziono. Siedział w kącie salonu nieporuszony, jakby ciągle zasłuchany. Usłyszawszy od gospodyni, co się stało, wstał i wyszedł bez pożegnania.

Reymont w szafie jako amant


J. Malczewski, Portret Wł. Reymonta

Przyszły noblista Władysław Stanisław Reymont w młodości parał się wieloma zawodami. Opuściwszy ukradkiem dom rodzinny i mistrza sztuki krawieckiej, który mimo niechęci swego podopiecznego, chciał go uczynić solidnym rzemieślnikiem, Rejment (Reymontem został nieco póżniej) wstąpił do jednej z podrzędnych grup teatralnych. Wraz z nią jeździł po kraju i zabawiał publiczność niewyszukanym repertuarem, grając pod fałszywym nazwiskiem, aby go ojciec nie mógł odnaleźć.

Kolega przyszłego pisarza Wacław Szymborski tak wspominał po latach Reymonta:

"Mniej więcej w połowie sezonu zjawił się u naszego dyrektora jakiś młodzieniec, przedstawił się jako Urbański i prosił o debiut. Warunki zewnętrzne raczej nieprzychylne: niskiego wzrostu, o niedzwyczajnym głosie i wzroku tak krótkiego, że bez szkieł nic prawie nie widzi. Dyrekcja dała mu jednak debiut w Barkaroli Gawalewicza. Wszedł na scenę nieprzytomny z tremy, a że grał amanta, więc grał be okularów, co go do reszty ubezwładniało. Skończył scenę i na pół ociemniały zamiast ze sceny wyjść normalnymi drzwiami, otworzył stojącą obok szafę i wszedł do szafy. Utłukł oczywiście cały spektakl."

Dobrze, że Władysław Stanisław Reymont zdecydował się ostatecznie na karierę pisarza, w której okulary nie tylko nie przeszkadzają, ale wręcz dodają atrakcyjności.

Zobacz także